Mata do jogi rozłożona o świcie nad rzeką w Riszikeszu - kolebce jogi w Indiach
    IndieFilozofia

    Filozofia jogi po ludzku. Ahimsa i pięć zasad, które działają nawet w korku na Marszałkowskiej

    8 min czytania

    Pierwszy raz usłyszałam słowo „ahimsa” w aśramie pod Riszikeszem, gdzie nauczycielka jogi powiedziała: «zanim podniesiesz nogę do trójkąta, zauważ, czy nie jesteś dziś dla siebie zbyt surowa». Pomyślałam: aha, czyli joga zaczyna się dużo wcześniej niż na macie. I dużo dalej idzie.

    Joga to nie gimnastyka. To osiem stopni

    Patandżali, mędrzec, który ok. II wieku p.n.e. spisał „Jogasutry”, ułożył jogę w osiem stopni (asztanga - dosłownie „osiem członów”). Asany, czyli pozycje ciała, są dopiero trzecim z nich. Przed nimi są zasady etyczne: pięć jam (jak żyć z innymi) i pięć nijam (jak żyć ze sobą).

    To dlatego prawdziwy nauczyciel jogi w Indiach zapyta Cię najpierw nie o to, czy umiesz zrobić mostek, tylko czy potrafisz powiedzieć prawdę, kiedy nikt nie patrzy. Reszta - oddech, pozycje, koncentracja, medytacja - to konsekwencja, nie cel.

    Ahimsa - nie krzywdź. Nawet siebie

    Ahimsa to pierwsza i najważniejsza z jam. „A” znaczy „nie”, „himsa” - krzywda, przemoc. Tłumaczy się to zwykle jako „niekrzywdzenie” i kojarzy z wegetarianizmem albo niezabijaniem komarów. Ale to dużo szersze.

    Ahimsa to także: nie krzywdzić siebie. Nie zmuszać ciała do pozycji, która boli. Nie obgadywać siebie w głowie po nieudanej prezentacji. Nie pracować trzeciej nocy z rzędu do drugiej w nocy. Nie zostawać w relacji, która systematycznie Cię uszczupla.

    W praktyce to pytanie, które warto sobie zadawać kilka razy dziennie: czy to, co teraz robię, mówię albo myślę - leczy, czy rani? Jeśli rani, to czy mogę inaczej?

    Pięć jam - relacje z innymi

    Ahimsa (niekrzywdzenie) - o niej już było. Najważniejsza i pierwsza.

    Satja (prawda) - mów to, co prawdziwe, ale w sposób, który nie rani. Prawda bez ahimsy staje się okrucieństwem. Po polsku: bądź szczery, ale nie chamski.

    Asteja (niekradzenie) - nie tylko o portfelach. Nie zabieraj cudzego czasu, cudzych zasług, cudzej energii. Nie spóźniaj się notorycznie - to też kradzież.

    Brahmaczarja (umiar) - nie roztrwaniaj energii, ani seksualnej, ani twórczej. Dla mnicha to celibat. Dla nas - świadome wybory zamiast scrollowania do trzeciej w nocy.

    Aparigraha (nieposiadanie) - nie chwytaj rzeczy, ludzi ani wyników, których nie potrzebujesz. To indyjska wersja Marie Kondo, tylko głębsza. Dotyczy też emocji: nie trzymaj urazy, nie kolekcjonuj cudzych przewinień.

    Pięć nijam - relacje z sobą

    Sauća (czystość) - ciała, umysłu, otoczenia. Posprzątane biurko, świeże ubranie, ale też czysta intencja, kiedy coś robisz.

    Santosza (zadowolenie) - z tego, co jest. Nie znaczy „nie chcieć więcej”. Znaczy: nie odkładać szczęścia na „kiedy w końcu…”.

    Tapas (dyscyplina) - dosłownie „żar”. Codzienna mała praktyka, która hartuje. Zimny prysznic, joga rano, godzina bez telefonu. Wybierz jedno i trzymaj się.

    Swadhjaja (samopoznanie) - czytanie, dziennik, terapia, rozmowa z mentorem. Każde narzędzie, które pomaga zobaczyć siebie z dystansu.

    Iśwarapranidhana (oddanie czemuś większemu) - Bogu, naturze, sprawie, którą uważasz za większą od siebie. To, co Cię ustawia w miejscu, w którym nie jesteś już środkiem wszechświata.

    Po polsku, w warszawskim korku

    Filozofia jogi nie wymaga od Ciebie wyjazdu do aśramu, sari ani porannego picia ghee. Wymaga uwagi. Kierowca, który Cię podciął - jest ćwiczeniem z ahimsy (czy zaczniesz na niego krzyczeć w głowie przez kolejne dwie godziny?). Mail od szefa o 22:30 - z aparigrahy (czy musisz odpowiedzieć teraz, czy odzyskasz wieczór dla siebie?). Trzecia kawa po południu - z sauci i tapasu (co naprawdę chcesz ze swoim ciałem zrobić?).

    W Indiach mówi się, że joga zaczyna się dopiero wtedy, kiedy wstaniesz z maty. Reszta to przygotowanie. Osiem stopni Patandżalego nie jest drabiną do wspięcia się i odhaczenia - to bardziej osiem soczewek, przez które można patrzeć na to samo życie.

    Dlaczego warto pojechać po to do Indii

    Można czytać Patandżalego w polskim wydaniu (Wojciech Cichoń, świetny przekład) i robić jogę w warszawskim studiu. Można też pojechać tam, gdzie to wszystko ma swój kontekst - do Riszikeszu nad Gangesem, do aśramów Kerali, do Mysuru, gdzie uczył się Krishnamacharya.

    Nie chodzi o magię miejsca. Chodzi o to, że dwa tygodnie bez bodźców, w rytmie wyznaczonym przez słońce i gong na śniadanie, robią z głową coś, czego nie zrobi żaden weekend w SPA. Wracasz nie zmieniony - ale przesunięty. O tyle, ile potrzebowałaś.

    Tekst: redakcja MyMagicTour. Reportaże z drogi - z autopsji i z notatnika prowadzonego po każdej wyprawie.

    Frequently asked questions

    Jak wyglądają nasze wyprawy i rezerwacja?

    Najczęstsze pytania o to, co robimy i jak zapisać się na wyprawę. Jeśli czegoś tu brakuje, po prostu do nas napisz.

    Didn't find your answer? Write to me - I'll reply personally within 24h.

    Check availability

    Are there still places left?

    Send us three short answers and we will reply the same day with the number of places left on Radżastan i Panczakarma and the closest dates.

    We reply personally, no bots and no automatic sign-ups.

    Chcesz pojechać tam?

    Opowiem o najbliższych terminach, cenie i tym, jak się przygotować.

    Zapytaj o wyjazdWróć do dziennika

    Artificial intelligence tools were used as a support in preparing this website. The content has been reviewed and verified by Jolanta Kobierowska.