
Wschodu słońca z dachu Afryki
Wstajemy o trzeciej w nocy, czołówki kreślą w ciemności wąską ścieżkę. Po dwóch dniach trekkingu wychodzimy na 4167 metrów dokładnie wtedy, gdy pierwszy promień zapala szczyt na miedziano. Pod stopami morze chmur, w oddali piaskowa kreska Sahary. Cisza tak gęsta, że słychać własne tętno - i wiatr, który wie więcej niż ty.




















