Drugiego dnia, na wysokości 3200 metrów, przewodnik bierze mi telefon i zamyka go do plecaka. «Nie potrzebujesz tego do końca trekkingu», mówi. Mam ochotę zaprotestować. Nie protestuję. Pięć dni później to są najcichsze pięć dni, jakich nie miałam od pięciu lat.
Dlaczego góry, dlaczego Atlas
Plaża dla wysoko funkcjonującego mózgu to katastrofa. Brak struktury, brak celu, brak rytmu - adrenalina, która zwykle ma na czym pracować, zaczyna pożerać własny ogon. Stąd ten dziwny fenomen: prezesi, którzy «odpoczywają», sprawdzając maile co dwie godziny.
Trekking robi coś innego. Daje jasny cel (dziś idziemy z A do B), fizyczne zmęczenie (sen przychodzi sam), brak wyboru (nie ma menu, jest tagine i basta). Po dwóch dniach kortyzol opada. Po trzech - zauważasz, że oddychasz głębiej.
Toubkal - najwyższy szczyt Afryki Północnej
4167 metrów. Standardowe wejście: dwa dni z Imlil, nocleg w schronisku Refuge du Toubkal (3207 m), atak szczytowy o czwartej rano, zejście tego samego dnia. To nie jest trekking ekstremalny - nie potrzebujesz lin ani uprzęży. Potrzebujesz porządnych butów, kondycji na 8-godzinny marsz pod górę i akceptacji dla wysokościówki (lekkie bóle głowy, gorszy sen na pierwszej nocy w schronisku - normalne).
Widok ze szczytu o wschodzie słońca: pustynia Sahara na południe, ocean na zachód, Marrakesz w mgle na północ. To jest jedna z tych rzeczy, której nie da się sfotografować - i właśnie dlatego warto.
Tydzień w Atlasie - wersja dla tych, którzy chcą więcej
Pełny trekking trans-Atlas to 5–7 dni: z doliny Aït Bouguemez przez Mgoun (4068 m) do doliny róż. Mułki niosą bagaż, śpisz w namiotach lub berberskich domach gliniaknych, jesz tagine gotowane na ognisku, nocujesz pod niebem, którego w Europie już nie ma - gęsto czarnym, z Drogą Mleczną widoczną gołym okiem.
Berberskie wioski w Atlasie żyją tak, jak żyły 200 lat temu. Pasterz pokazuje, jak doi kozę o świcie. Kobieta piecze chleb w glinianym piecu. Dzieci śmieją się z mojego niezgrabnego «salam alikum». Wracasz inna.
Co przywozi się z gór
Nie przywozi się fotek ze szczytu, choć są piękne. Przywozi się ciszę. Ciszę, w której można w końcu usłyszeć, co naprawdę myślisz o ostatnim kwartale, co Cię męczy w zespole, czy chcesz tej promocji. Atlas nie daje odpowiedzi. Daje warunki, w których pytania przestają być wymijające.
Trzech moich klientów po trekkingu w Atlasie zmieniło pracę. Jeden sprzedał firmę. Dwóch zostało, ale przestali pracować w weekendy. Sama nie wiem, co to mówi o górach, a co o tym, jak żyjemy.
Tekst: redakcja MyMagicTour. Reportaże z drogi - z autopsji i z notatnika prowadzonego po każdej wyprawie.


